Komentarz do Ewangelii

Jezus, odwiedzający kolejne miejscowości, spotykał biednych i ubogich. Dobrze także wiedział, jakie były przyczyny doświadczanego ubóstwa jak i bogactwa. Obydwie rzeczywistości mogą pochodzić z zaradności jak i bezradności człowieka. Jezus nie potępia w swoim nauczaniu bogactwa, choć na pewno mobilizuje do uczciwości i hojności wobec bliźnich.

Skarb to dobro, które skupia na sobie uwagę posiadacza jak i zdobywcy. Na ile to, co zdobywa człowiek, tak naprawdę zdobędzie jego serce? Na ile to, co posiadamy, tak naprawdę nie posiada nas? A więc czy zdobyty skarb, nie czyni mnie jego osobistym niewolnikiem?

Skarb w niebie, to bogactwo owoców dialogu z Bogiem, który mówi do mnie poprzez błogosławieństwa, przykazanie miłości jak i wiele innych przesłań. To skarb zdobywany czynem jak i słowem, które nie ograbia z ludzkiej godności. Prawdziwie bogatym w wymiarze nieba staje się ten, kto w rzeczywistości ziemskiej spełnia  przesłanie, mówiące: nikt nie jest na tyle bogatym, aby nie móc coś jeszcze przyjąć, jak i tak bardzo ubogim, aby coś innym nie ofiarować. To właśnie jest wyobraźnia miłosierdzia praktycznie realizowanego.

Spotkałem kiedyś bezdomnego człowieka, który pisywał krótkie wiersze. On nie chciał jałmużny, tylko pragnął sprzedać mi za pięć złotych kilka kartek ze swoimi tekstami. Po ich przeczytaniu byłem mocno poruszony jego talentem i przemyśleniami. Kto tu bardziej został ubogacony – ja czy On?